- Fu, tylko nie na moim łóżku! - krzyczy Claire i ciągnie mnie za stopę, a ja zaczynam się śmiać i kopać przyjaciółkę. Shawn podnosi dwie ręce do góry w geście obronnym.
- Claire, bo wyjdziemy za trzy godziny - mówię, a Claire szybko poważnieje i zaczyna przeglądać zawartość swojej szafy.
Wraz z Claire i Shawnem oraz resztą mojej, w sumie już naszej ekipy idziemy tam gdzie zawsze. Chłopacy już są na miejscu, a ja jak zwykle idę tam z Claire i - po raz pierwszy - z Shawnem, ponieważ chciałam by zobaczył jak wygląda mój typowy dzień z przyjaciółmi. Minął tydzień od naszego pocałunku. Stwierdziliśmy, że warto spróbować zostać dobrymi przyjaciółmi, a po pewnym czasie wszystko samo się ustatkuje. Claire pierwszy raz od dłuższego czasu decyduje się wziąć coś, co będzie zakrywać przynajmniej jedną trzecią część ciała. Ja mam na sobie spodnie typu boyfriendy, czarną, zwykłą bluzkę, a na to niebieską, rozpiętą koszulę oraz zwykłe trampki. Claire decyduje się na bluzkę do brzucha oraz spódniczkę do trochę ponad połowy ud i jestem z niej prawie że dumna. Gdy Claire idzie do łazienki się przebrać (ponieważ zakazałam jej się przebierać przy Shawnie), przypomina mi się rozmowa z może-moim-przyszłym chłopakiem.
Było to trzy dni po naszym pocałunku. Siedzieliśmy na moim łóżku i wybierałam film, który mieliśmy obejrzeć.
- Kocham to - szepcze mi do ucha i lekko gładzi moją rękę. Jego palce są szorstkie. Pod jego dotykiem przechodzą mnie dreszcze.
- Co? - mówię, ponieważ nie do końca rozumiem o co mu chodzi.
- Kocham jak to robisz. Jak się przy mnie zmieniasz - mówi i patrzy mi głęboko w oczy - przy innych jesteś niegrzeczna, niemiła i szorstka. Jezu, to naprawdę cudowne. To znaczy, ty jesteś cudowna, ale to jak potrafisz zmienić się w chwilę jest... intrygujące.
- Och - mruczę i pozwalam włosom opaść na moją twarz, by nie widział mojego zawstydzenia, ale Shawn odgarnia je za uszy i delikatnie całuje mnie w czoło.
- Urocza jesteś - uśmiecha się od ucha do ucha - to jaki film w końcu wybrałaś?
Później już nie rozmawialiśmy na ten temat, ale ja ciągle o tym myślałam. To chyba prawda, ponieważ taka właśnie jestem - niemiła, wredna, nieokazująca uczuć. Nie wiem jak, ale w jakiś sposób Shawn stał się dla mnie bardzo ważny, jestem świadoma, że zawsze mi pomoże, bez względu na to, jak sytuacja pomiędzy nami będzie wyglądać. Nauczyłam się odgradzać od ludzi. Nie chciałam nikomu sprawiać zawodu przez to, kim jestem. Zawodzę na każdej linii i boję się innych ranić. Boję się, że to ja zostanę zraniona. Jednak gdy poznałam Shawna coś we mnie się zmieniło. Zaczęłam dopuszczać swoje emocje do siebie, nie wstydziłam się rozpłakać przy Claire i powiedzieć jej - przynajmniej po części - co czuję. Shawn zaczął wywoływać we mnie uczucia, których nigdy wcześniej nie zaznałam. Blokowałam wszystkie wewnętrzne bodźce, udawałam, że ich nie odczuwam. Samotność wydawała mi się zawsze dobrym wyjściem, ale kiedy zaczęłam się dzielić emocjami na przykład z Claire, czułam się... jakby lżej. Każdy uśmiech Shawna, każde spojrzenie, każde słowo było dla mnie wsparciem i nową osłoną, którą najpierw zburzył i przez to byłam zawistna dla niego, ale teraz - jestem wdzięczna. Prawi mi tyle komplementów, nie jest ze mną dlatego, że należę do tak zwanej elity. Nie wiem, czy to jest miłość, ale wiem, że jestem dla niego ważna. On zresztą dla mnie też.
- Hej - mówię i przytulam się z wszystkimi po kolei - jak wiecie, to jest Shawn, znacie się, więc nie będę marnować naszego czasu na przedstawianie się wzajemnie - ostrzegłam wszystkich, że przyjdę z Shawnem, dlatego nikt nie jest zdziwiony. Siadam koło Jasona, a miejsce obok mnie zajmuje Shawn. Tom podnosi butelkę wódki do góry i patrzy na Shawna.
- Pijesz? - pyta, a w jego głosie czuję ironię.
- Nie, dzięki - odpowiada. Jestem z niego dumna, bo nie ulega wpływom towarzystwa.
- Cnotek niewydymek - mruczy Tom wkurzonym pod nosem, jednak na tyle głośno, że jestem w stanie to usłyszeć. Mam nadzieję, że Shawn tego nie nie usłyszy, ale przeliczam się.
- Nie mam ochoty na wódkę, ale dzięki, że się o mnie troszczysz - mówi trochę uszczypliwie Shawn, zapewne po to, by sprokować Toma. Jak widać, bawi go to, że mój przyjaciel jest zdenerwowany. Nie wiem z jakiego powodu jest taki wredny dla Shawna, przecież sam wyraził zgodę na jego przyjście. W powietrzu unosi się gęsta atmosfera. Postanawiam to przerwać.
- Chodź, pokażę ci parkiet do tańca - kieruję te słowa do Shawna. Wstaję oraz ciągnę Shawna za rękaw, a gdy wstaje, odwracam się w stronę Toma - a z tobą porozmawiam później.
Claire klaska w ręce i jak zawsze próbuje opanować sytuacje polewając więcej wódki do kieliszków. Chichoczę pod nosem i prowadzę Shawna do przodu, gdy nagle czuję, że po prostu go nie trzymam. Odwracam się w poszukiwaniu, ale nie mogę go dostrzec przez ten tłum. Przewracam oczami i przepycham się przez tłum w stronę z której przyszliśmy. Widzę jego głowę i kieruję się tam. Spostrzegam, że z kimś rozmawia i czuję lekkie ukłucie zazdrości, ale zaraz się go pozbywam. Nie jesteśmy nawet oficjalną parą, zresztą, ciągle kręcą się przy nim jakieś dziewczyny - na przykład ta głupia Lily albo jakieś inne laski ze szkoły. Postanowiłam, że będziemy spędzać razem tylko kilka przerw razem, ponieważ nie mam zamiaru zostawiać przyjaciół z powodu znalezienia może-przyszłego-chłopaka. Jestem jednak lekko zirytowana, że nie poszedł za mną, tylko się zatrzymał. Podchodzę do niego i delikatnie wsuwam swoją rękę w jego. Patrzy zdziwiony co się właśnie dzieje, uśmiecha się szeroko i zaciska swój uścisk.
- Eli, to Madison, moja przyjaciółka, Madison, to Eli, moja dawna znajoma - przedstawia nam siebie nawzajem. Przybieram twarz suki, którą Claire uwielbia i nieznacznie kiwam głową.
- Wiesz, że cię zgubiłam? - staram się mówić spokojnie, ale widząc Shawna w ogóle nie przejętego tą sytuacją, mam ochotę zdzielić go patelnią.
- Wiem, przepraszam, chciałem iść cię poszukać, ale wtedy Elizabeth - słysząc, że Eli to tylko zdrobnienie jej imienia, podnoszę wysoko brwi i mierzę ją wzrokiem oraz puszczam rękę Shawna - mnie zaczepiła. Miałem właśnie powiedzieć, że muszę cię znaleźć, ale właśnie przyszłaś. Była moją sąsiadką w Toronto, a kilka lat temu przeprowadziła się do Nowego Yorku.
Eli, jak nazwał ją Shawn, jest niską, czarnowłosą dziewczyną. Ma lekką opaleniznę, mocny makijaż oraz - jak na to miejsce przystało - odsłonięty dekolt, a spodenki ledwo zasłaniają jej tyłek.
- No, to ciekawych sąsiadów musiałeś mieć - warczę. Wiem, że nie mam powodów do zazdrości, ale jednak... Nie podoba mi się to, że ją spotkał. Do tego w takim miejscu. A może z nią też się umawiał? Może lubi takie dziewczyny, jak my? To znaczy, okej, ja nie zachowuję się jak dziwka, a ona - zapewne tak, ponieważ chodzą o niej plotki, ale nigdy nie zwracałam na nie większej uwagi. Shawn próbuje chwycić moją rękę, ale wyrywam ją i uśmiecham się słodko - w takim razie nie będę wam przeszkadzać, będę przy naszym stoliku - mówię i idę w stronę znajomych, ale jeszcze na chwilę odwracam się w stronę Shawna - nie próbuj za mną iść - warczę i dodaję ciche proszę. Kiwa głową ze zrozumieniem, ponieważ wie, że czasami wolę pobyć sama lub porozmawiać z Claire. Tak jak się spodziewałam, Claire siedzi z jakimś chłopakiem, ale pstrykam palcami i Claire patrzy w moje oczy. Chyba widzi, że potrzebuję rozmowy, bo wypędza chłopaka.
- Ych, niech to będzie coś ważnego, bo niezła z niego partia - patrzy jak odchodzi i oblizuje usta - no, ale jak nie ten, to następny. Chłopaki - kieruje te słowa do Jasona, Micheala i Toma, który siedzi naburmuszony - polejcie Madison trochę wódki - gdy wykonują polecenie, podaje mi kieliszek, a ja na jeden raz wypijam wszystko i popijam colą - zgaduję, że chodzi o Shawna, bo nigdzie go nie widzę?
- Tak. Nie. Kurwa. Jestem taka zazdrosna, wkurwia mnie to - mówię i pocieram rękoma twarz - spotkał swoją starą znajomą. A jeśli on z nią wcześniej flirtował? Spójrz, skoro ja mu się podobam, to może ona mu też się kiedyś podobała?
- Nooo i? - mówi i robi dziwne miny. Szturcham ją w ramię, a ona odpowiada mi śmiechem - dziewczyno, proszę cię. Tyle, ilu ty znasz tutaj chłopaków, ile czasu spędzasz z nami - patrzy się na chłopaków, którzy przysłuchują się z zaciekawieniem, więc posyła im morderczy wzrok, dzięki któremu znowu zajmują się jaraniem trawki - on nigdy nie spędził pewnie z dziewczynami. Jakoś on tobie nie robi jakiś scen zazdrości. A skoro aż tak cię to boli, to czemu pozwoliłaś mu zostać sam na sam z tą dziewczyną?
- Bo chcę wiedzieć co on zrobi. Jeśli mnie zdradzi, to... - nie dokańczam, bo Claire mi przerywa.
- A ty zawsze o tym - mówi i naśladuje mój głos - jeśli mnie zdradzi, jeśli to, jeśli tamto. Dziewczyno, ocknij się! Po pierwsze, niby jak się dowiesz, że cię zdradził, po drugie, może trochę zaufania?
- Na pewno ktoś by mi powiedział.
- Przestań o tym myśleć, bo może jeszcze to się stanie - mówi, a z głośników leci właśnie Wannabe Sipce Girls. Claire zaczynają się świecić oczy z podekscytowania - proszę, proszę, prooooszę! - mówi i zaczyna skakać na kanapie.
Przewracam oczami i dziękuję w myślach Claire, że jest dla mnie zawsze... oparciem? A do tego jej szybka ekscytacja pozwala mi często zapomnieć o problemach i przejmuję wtedy jej szczęśliwy humor. Chwytam ją za rękę i idziemy pod głośniki, tam, gdzie jest miejsce do tańczenia. Zanim tam dochodzimy, utwór się zmienia, ale prosimy kolesia, który zajmuje się puszczaniem muzyki o tą samą piosenkę. Zaczynamy tańczyć, a za chwilę podchodzą do nas zjarani faceci, na oko dwudziesto-kilku letni.
- Hej małe, zatańczycie z nami? - mówi, a ja podnoszę wysoko brwi. Nie są brzydcy. Są przystojni, ale nigdy nie tańczyłam z nikim obcym, bo raczej ich tańce polegają na ocieraniu się wzajemnie, a nie na krokach.
- Jasne! - piszczy Claire i chwyta chłopaka, który zadał to pytanie. Posyła mi ostrzegawcze spojrzenie, jakby chciała przekazać, że nie ma odwrotu. Przewracam oczami i przekrzykuję muzykę.
- Żadnego ocierania, macania lub dotykania - mówię do chłopaka - zrozumiano?
- Jasne - powtarza słowa Claire, ale widzę, że jest szczerze rozbawiony moją wypowiedzią. Zaczyna tańczyć wraz ze mną, nie dotykając mnie - Bay.
- Madison - odpowiadam, bo chyba właśnie mi się przedstawił. Przyglądam mu się uważnie. Ma delikatny zarost, blond włosy i trochę przypomina mi Ryana, ale szybko wymazuję ten obraz z głowy. Widzę, że Baya coś bawi - bawi cię to? - pytam, może trochę za ostro, ale Bay zanosi się głośnym śmiechem, przez co sama zaczynam chichotać. Może to przez wódkę jestem otwarta bardziej niż zwykle, chociaż wcale jej tak dużo nie wypiłam. Gdy piosenka dobiega końca, dziękuję mu za taniec, jeśli w ogóle poruszanie się w nietakt można tak nazwać. Informuję Claire o tym, że wracam na swoje miejsce i idę do stolika. Nie ma tam nadal Shawna, ale nie obawiam się o to, ponieważ minęło około piętnastu minut.
- Możemy porozmawiać? - mówi Tom.
- Jasne - odpowiadam i wygodnie usadawiam się na kanapie.
- Nie tutaj, chodź do pokoju - nie chodzi o pokój u góry, tylko tam, gdzie odbyła się moja rozmowa z Ryanem na temat mojej czystości. Kiwam głową i udaję się w tamtą stronę.
Kiedy znajduję się w tym pokoju, siadam wygodnie na krześle, podczas gdy Tom wygania jakąś parę obściskującą się i napomina, że w razie czego są pokoje u góry, a następnie siada naprzeciwko mnie. Tak naprawdę tego nie można nazwać pokojem, bardziej pomieszczeniem, ponieważ nie ma tu żadnych drzwi, a tylko framuga oddziela tą salkę od innych, do tego znajduje się daleko od głośników, więc można normalnie porozmawiać.
- Nie wytrzymam już tak dłużej - odzywa się po chwili.
- Ale jak? - pytam się lekko zdziwiona.
- Z tym ukrywaniem się - wali pięściami w stół i wstaje zdenerwowany, a ja lekko się wzdrygam. Nigdy nie był taki nerwowy - nie dam rady, rozumiesz, kurwa?
- Nie do końca rozumiem? - marszczę brwi.
- Nie chcę być twoją tajemnicą! - krzyczy.
- Przecież nią nie jesteś - odpowiadam, trochę ciszej niż przypuszczałam. Trochę się go przestraszyłam.
- Kocham cię, kurwa mać. Zawsze z tobą byłem, jestem i będę. Ale nie mogę stać ciągle na uboczu! - ciągle chodzi zdenerwowany po pomieszczeniu, przez co wstaję i chwytam jego rękę.
- Też cię kocham. Jesteś dla mnie ważny i zawsze będziesz na pierwszym planie, hej - mówię cicho i chwytam jego twarz tak, że musi na mnie spojrzeć - kocham cię. Wiem, że zawsze ze mną będziesz - nigdy wcześniej nie mówiłam mu, że go kocham, ale zasłużył sobie, tak samo jak reszta ekipy, ale to właśnie on i Claire byli dla mnie największym oparciem.
Zanim zdążę zareagować, Tom łączy nasze usta w pocałunku, przekładając na moje wargi wszystkie swoje emocje - czuję złość, miłość, ból i smutek. Przerywam ten pocałunek trochę niepewnie.
- Co to było? - pytam się zdezorientowana. Słyszę lekki huk pięści o ścianę. Odwracam się w stronę wejścia i widzę Shawna. Kurwa. Mać. Widział, jak całuję się z Tomem, a do tego ta rozmowa... wyglądała, jakbym potajemnie umawiała się z Tomem. Shawn znika za drzwiami i widzę, że jest nieźle wkurzony, ale Tom jakby w ogóle nie zwrócił uwagi na niego. Mam ochotę się rozpłakać i zaczynam biec w stronę wyjścia z pomieszczenia, ale następne słowa Toma powodują, że nie mogę się ruszyć.
- Kocham cię, kurwa mać, jak dziewczynę, a nie jak pierdoloną przyjaciółkę!
***