- Masz szczęście, że dzisiaj przychodzi do nas nasz nowy uczeń, inaczej byłabym zmuszona zadzwonić do twojej matki, panno Vellonce.
Podnoszę jedną brew do góry, ale nie mam zamiaru z nią dyskutować. Tom zamiast słuchać, rozmawia ze mną i Claire. Nie są jakoś bardzo uzdolnieni, w przeciwieństwie do mnie. Nie da się ukryć, że uczę się dobrze.
- Madison, co to za bluza? Kupiłaś sobie znowu nową? - pyta się Claire.
Spoglądam na dół i widzę bluzę Shawna. Musiałam w tym całym zamieszaniu zapomnieć oddać, a rano przez przypadek ją wzięłam. Nerwowo oblizuję usta i przygryzam policzki. Nie mam jakoś szczególnej ochoty jej się tłumaczyć. Na szczęście ratuje mnie dźwięk otwieranych drzwi. Jednak gdy widzę kto wchodzi, zjeżdzam trochę niżej by mnie nie zauważył. Poprawiam się za chwilę, bo wiem, że to ja tu rządzę i ja decyduję to co robię. W drzwiach stoi Shawn z szkolną psycholog.
- Witajcie, mam nadzieję, że pani Leons uprzedziła was o przybyciu nowego ucznia do waszej klasy. Mam nadzieję, że ciepło go przyjmiecie - i kieruje głowę w moją stronę - i, że nie sprawicie mu przykrości.
- Na pewno - uśmiecham się chytro i stukam paznokciami o blat, ale przypominam sobie, że Shawn tu jest i mam na sobie jego bluzę, więc chrząkam i usadzam się wygodnie. Spoglądam na jego twarz i widzę jego uśmiech. Przewracam oczami, a Shawn zaczyna się przedstawiać.
- Hej, jestem Shawn Mendes, przeprowadziłem się z Toronto do Nowego Jorku. Nic ciekawego nie robię ani niczym ciekawym się nie pasjonuję - uśmiecha się, a jedna czwarta dziewczyn chichocze. Podnoszę obie brwi do góry i się im przyglądam. Nigdy ich nie zechce. Zechce, bo są w jego typie, poprawiam się szybko. Pedagog wychodzi, a ja słyszę głos Claire.
- Czeeeść, jestem Shawn i myślę, że jestem fajny - próbuje naśladować jego głos. Pomimo, że nie było to śmieszne, śmieje się i kręcę głową. Czasami tępotę Claire muszę po prostu przeżyć, a nie komentować. Słyszę głos Lily, klasowej kujonki, która siedzi pod oknem - jak zawsze sama.
- Sha-Shawn - jąka się - jeś-jeśli chcesz to moż-możesz usiąść ko-koło mnie - i od razu się rumieni.
- Jasne, dziękuję - uśmiecha się i siada koło niej. Przewracam oczami. Pani Leons na chwilę wychodzi, pozostawiając nas bez opieki. Większość dziewczyn skupia się na Shawnie, a ja rozmawiam z Claire i Jasonem. Nie minęła nawet połowa lekcji. Z głośników zaczyna dobiegać głos sekretarki.
- Do gabinetu pana dyrektora proszona jest uczennica Madison Vallence. Powtarzam, do gabinetu pana dyrektora jest proszona uczennica Madison Vallence.
Śmieję się pod nosem i pakuję książki do torby. Cała klasa zamarła gdy przez głośnik był ogłaszany komunikat. Zakładam torbę na ramię i przy samym drzwiach staję, odwracam się w stronę wszystkich i głośno mówię.
- Jeśli chcecie się ze mną umówić, możecie się zapytać, a nie tak patrzyć - wychodząc z sali, słyszę śmiech tylko Claire i Jasona,, bo wiem, że ponad połowa osób zbaraniała, a reszta szybko spuściła głowy i zaczęła zajmować się czymś innym. No, oprócz Shawna, który pewnie teraz się irytująco uśmiechał. Bez pukania wchodzę do gabinetu dyrektora,a z korytarza słyszę komentarz sekretarki, żebym nauczyła się pukać do drzwi. Zamykam za sobą drzwi, siadam na krześle i nawiązuję konwersację.
- Coś się stało? - pytam i widzę, że dyrektor jest speszony moją postawą, ale szybko zmienia wyraz twarzy.
- Macie nowego ucznia w klasie, prawda? - podnosi palec, widząc, że próbuję zabrać głos, więc przymykam się na chwilę - jako, iż jesteś jedną z najlepiej uczących się osób, postanowiłem, że zrobisz projekt z - i tu spogląda na kartkę, a ja patrzę na niego jak na idiotę - z Shawnem Mendesem na temat dlaczego warto się dobrze uczyć. Wybrałem ciebie, ponieważ żeby dostać wyróżnienie, musisz mieć bardzo dobre zachowanie, a daleko ci do niego wybiorę. Shawn otworzy się przed innymi osobami,a ty wiesz jakie masz korzyści. Zróbcie to na środę.
- Pan sobie żartuje - warczę i nie dowierzam własnym uszom. Mam coś zrobić, bo tak mi każe?
- Posłuchaj. Jeśli to zrobisz, nie powiadomię twojej matki o twoich nieusprawiedliwionych godzinach. Inaczej twoja matka się dowie. To twój wybór. Przekaż to Shawnowi i daj mu to - podaje mi kartkę - i jeśli nie dowie się do następnej godziny lekcyjnej, osobiście z nim porozmawiam, tak samo jak z twoją matką.
Wyszarpuję kartki z jego dłoni i wychodzę z gabinetu. Siadam na schodach przed salą i czekam na dzwonek. Nie mam zamiaru wchodzić na lekcję by pobyć tam pięć minut i wyjść. Muszę jeszcze pożyczyć zeszyt by uzupełnić notatki. Wezmę go od Lily, bo Claire i Jason mają w dupie, że pani Leons za brak uzupełnionego zeszytu wstawia bardzo dużo negatywnych ocen. Wreszcie słyszę oczekiwany dzwonek i Claire podchodzi do mnie.
- O co chodziło? - pyta się mnie, a zaraz obok pojawia się Jason.
- Powiem wam później, teraz muszę coś załatwić - mówię i macham im na pożegnanie, bo widzę, że Lily wychodzi z sali. No jasne, a z kim innym, jak nie z Shawnem. Pochodzę do niej i zaczynam rozmowę.
- Pożyczysz mi zeszyt? - pytam się. Nigdy na matematyce byłam nieobecna, więc jest to jednorazowa sytuacja, że z nią rozmawiam.
-J-ja? - jącze się - j-jas-jasne - widzę, jak na jej twarz wstępuje rumieniec, a za chwilę wszystkie książki wypadają jej z plecaka.
- Spokojnie - mówi Shawn do niej i pomaga zbierać książki. Przez przypadek dotyka jej ręki.\
- No normalnie jak w jakimś romansidle - mam ochotę przeklnąć, ale wiem, że za ścianą siedzi matematyczka i może to usłyszeć - Shawn, mógłbyś mi pożyczyć zeszyt? A, i chodź na chwilę, zaraz twój ukochany wróci.
Twarz Lily przypomina teraz czerwonego, dojrzałego buraka. Zaczynam się śmiać i odchodzę trochę od Lily, a Shawn podąża za mną. Podaję mu kartkę, którą dał mi dyrektor.
- Mamy zrobić projekt na pojutrze, jutro spotkamy się w bibliotece - mówię.
- A może jutro nie mogę? - widzę na jego twarzy ten irytujący uśmiech.
- No to nie, Boże, sama to zrobię, pieprz się - idę przed siebie i słyszę jego śmiech. Jest uroczy. A raczej brzydki, poprawiam się. Wracam na miejsce, gdzie wcześniej stałam - i co cię tak bawi?
- To był żart, Madison - uśmiecha się i patrzy na mój ubiór - tak w ogóle, to ładna bluza - oh, nie spodziewałam się tego. Nerwowo przygryzam policzek.
- Po prostu rano się śpieszyłam i nie zauważyłam, że właśnie ją biorę. Wypiorę ją i ci oddam niedługo, nie martw się - mówię i znów czuję się pewniejsza siebie - mogłabym prosić twój zeszyt, bo się śpieszę?
Shawn wyciąga i mi go podaje, a ja cicho dziękuję. Odwracam się i idę przed siebie.Oh, kurwa. Widzę Ryana. Modlę się, żeby Shawn się nie odezwał, bo zazdrość Ryana jest naprawdę bardzo niezdrowa. Niestety moje modlitwy nie zostają wysłuchane.
-A, Madison - mówi i słyszę odgłosy jego butów. Odwracam się w jego stronę i przegryzam wargę - dałabyś mi swój numer telefonu?
***
Proszę o komentarz z opinią!
Super, czekam na wiecej, niestety krótkie :(
OdpowiedzUsuńExtra
OdpowiedzUsuńRobi się coraz ciekawiej! Super, że dodajesz rozdziały tak często! :)
OdpowiedzUsuńAgata
Musialas skończyć z w takim momencie?:D
OdpowiedzUsuńEkstra. Juz nie moge się doczekac nastepnych
OdpowiedzUsuńo kuuuuurwa, koncowka niszczy system. juz sie zabieram za 4 rozdzial
OdpowiedzUsuń