sobota, 6 maja 2017

Rozdział 13

                Krople deszczu raz po raz uderzają o posadzkę. Płaszcz coraz bardziej zaczyna przemakać. Każdy mój nerw próbuje nie dopuścić uczucia zziębnięcia; skóra jest wilgotna i zimna.  Parasol został zniweczony – wiatr nie pozostaje w tyle, pokazuje swój ogrom natury w najsmutniejszy dzień tego roku.  Moją jedyną towarzyszką jest pustka w głowie. Pogrzeb odbywa się bardzo szybko, zaledwie kilka dni po śmierci Claire. Przez ten czas nie kontaktowałam się z nikim, siedziałam zamknięta w czterech ścianach, a jedzenie zostało przeze mnie, a raczej przez mój organizm ograniczone do minimum. Nie potrafię tego zrozumieć. Pierwszego dnia moje myśli wędrowały wszędzie, nie dopuszczałam do siebie wizji, że moja przyjaciółka umarła.  Nie za bardzo pamiętam co się działo drugiego dnia. Wiem tylko, że emocje uderzyły we mnie ze zdwojoną siłą; kojarzę, że to wtedy nabiłam sobie siniaki, wydaje mi się, że to przez wpadanie w ściany. Kolejny dzień jest w mojej głowie wyraźniejszy – wyciągnęłam nasze wspólne zdjęcia, włączyłam nasz ulubiony film i rozmawiałam z nią. Była na moim łóżku. Śmiała się z moich min, komentowała mój strój, swoim się zachwycała. Tego dnia mój telefon nie przestawał dzwonić. Nie była to Claire, przecież siedziała ze mną w pokoju – nie odbierałam więc. Dobijanie do drzwi także rzadko ustawało. To tata chciał ze mną spędzić ten trudny czas, jednak wychodziłam tylko po to, by wziąć coś do jedzenia, które i tak leżało do samego wieczora. Dopiero wtedy obraz Claire się rozmazał; poczułam wilczy głód, nie miałam nic w ustach od trzech dób. Rzuciłam się na nie jak oszalała, jednak zjadłam tylko kawałek jabłka i pół batona – więcej nie mogłam przełknąć. Dzisiaj słucham przemowy najbliższych znajomych mojej przyjaciółki; nie stoję razem z nimi. Nie jestem w stanie. Widzę ich zmęczony wzrok; oczy mają przećpane, zgaduję, że przez ten czas, kiedy mnie z nimi nie było, nie szczędzili sobie w narkotykach. Tom próbuje utrzymać ze mną kontakt wzrokowy, jednak odwracam wzrok. Jedyne na co mam ochotę, to stanąć przy grobie i powiedzieć im, żeby przestali pierdolić, bo nikt tak naprawdę nie znał tej dziewczyny. Kurwa, nigdy się nie spodziewałam, że będę tak za nią tęsknić. Za jej głupkowatymi komentarzami, dziecinną ekscytacją, ekstrawaganckim stylem, rudymi włosami. Za jej małą dłonią, którą klepała mnie w tyłek. Za oczami, które były bystre. Nie mogę powiedzieć, że ją znałam. Nie wiem, co się kryło pod maską zabawnej, aczkolwiek niemądrej dziewczyny. Nie rozmawiałyśmy na takie tematy. Po prostu byłyśmy. Nie była to przyjaźń doskonała. Nie wiedziała o moich problemach, ani ja o jej. Łączyło nas zamiłowanie do ucieczki od problemów w postaci imprez. Ale czy to ważne? To jedyna osoba, która w szczery sposób wzbudzała we mnie sympatię. Chłopcy nie byli tacy jak ona, mimo że mieli podobne wartości w życiu. To jednak jest… była dziewczyna. Bardziej mnie rozumiała.
                Marznę. Ręce mi się trzęsą. Z trudem łapię oddech. Małymi krokami zbliżam się do grobu, czekając aż wszyscy się rozejdą. Z torebki wyjmuję znicz i zapałki. Próbuję rozpalić zapałkę. Uderzenie chłodu powoduje, że moje dłonie nie panują nad drganiami. Opakowanie rozsypuje mi się po miejscu pochówku. Próbuję je pozbierać; ręce są brudne od błota, które powstało wokół trumny. Psychiczny ból jest tak silny, że aż zbija mnie z nóg. Nogawki moich spodni są jeszcze bardziej przemoczone, niż przed momentem. Dławię się łzami; mróz przedziera każdą moją komórkę, tnie je pod każdym kątem, dotkliwie raniąc wszystko, nawet myśli. Wydaje mi się, że zostaje w takiej pozycji przez przynajmniej pół godziny, jednakże mija może dopiero piąta minuta. Powoli, z bólem w oczach podnoszę się. Stawiam znicz na marmurze. Rezygnuję z zapalenia go. Rzucam w stronę grobu nasze wspólne zdjęcie. Zostaje ono szybko nasączone kroplami deszczu, który zaczyna się robić coraz bardziej natrętny. Postać Claire i moja zaczyna się zlewać w jedną wielką plamę.
 ***
        Ławka przede mną wydaje się być pusta, mimo że Tom się tam przesiadł. Nie rozmawiam z nim już od ponad tygodnia, tak samo jak z resztą osób. Jedyne persony, z którymi nawiązywałam jakąkolwiek interakcje, to mój ojciec i nauczyciel w szkole. Shawn codziennie przyjeżdża pod mój dom, by mnie zawieźć do szkoły, jednak nie skorzystałam z tej opcji. Chłopcy zrezygnowali z kontaktu ze mną już pierwszego dnia po pogrzebie. Przez pewien czas nie pojawiałam się w szkole, ale w końcu musiałam wrócić. Tom, zobaczywszy mnie w ławce, przewrócił oczami i usiadł przede mną. Zabolało mnie to; wiedziałam jednak, że sama się na to pisałam. Nie byłam dostępna w żaden sposób przez tyle dni, a przecież nie tylko ja przeżywałam stratę Claire. Powinnam pozwolić Tomowi na zbliżenie się do mnie, szczególnie, że to my w trójkę najbardziej się kolegowaliśmy. Nie potrafiłam. Nie potrafię. Za dużo mnie kosztuje samo wspomnienie jej, a co dopiero rozmowa na jej temat. Dziwnie o niej myśleć w czasie przeszłym; moje myśli to kołtuny emocji. Nie mogę się od nich uwolnić. Prześladują mnie jak cień, nie chcą ze mnie wyjść. Dni w szkole okazują się męczarnią, a czas po niej jest jeszcze gorszy. Nie biegnę na metro prowadzące do domu Claire, tylko wolnym, zmęczonym krokiem kieruję się w stronę autobusu, który ma mnie zawieźć do apartamentowca. Nie pamiętam już smaku narkotyków. Nie wiem już jak to jest napić się tak, by czuć się rozluźnioną i wolną od problemów. Każde po południe po szkole wygląda tak samo – kładę się na łóżko, patrzę otępiałym wzrokiem na sufit i… tyle. Czasem przestaję cokolwiek czuć. Czuję się pusta, tak jakby nieobecna. Brak mi tchu. Bywa też tak, że moje myśli nie nadążają za sobą; rzeczywistość miesza mi się z wyobraźnią. Trudno mi odróżnić to, co się dzieje w rzeczywistości, a to, co jest tylko moim wytworem. Momentami widzę Claire w szkole, w łazience, na moim łóżku, przy mojej toaletce. Przecieram oczy, a jej postać znika. Ta strata wyryła na mnie okropne, głębokie rany, dotykające kości, a nawet i przebijające je. Dzwonek przerywa rozmyślania. Automatycznie, bez żadnych emocji na twarzy, tak jak robot, wrzucam książki do torebki i wychodzę jako pierwsza z sali. Jednak dzisiaj jest inny dzień. Czuję dotyk na ramieniu, więc obracam się. Widzę Toma.
- Cześć – chrząka i niepewnie drapie się po głowie – jak tam?
Prychając, kręcę głową i odchodzę.  Tom ponownie kładzie mi rękę na ramieniu. Zatrzymuję się.
- Słuchaj, naprawdę się o ciebie z chłopakami martwimy i….
- Tak? – przerywam mu. Mój głos brzmi okropnie; łamie mi się, a przy okazji towarzyszy mi chrypka, spowodowana nierozmawianiem z ludźmi przez długi czas – czuję się chujowo. Serce mi pęka, jak sobie myślę, że tu jej nie ma. Kurwa, widzę ją wszędzie. Teraz widzę ją za tobą – mój głos przepełniony jest żalem oraz rozpaczą, co powoduje, że Tom się krzywi – uśmiecha się i podnosi kciuki do góry. Wystarczy, że mrugnę, a zniknie. Nie będzie jej. Już nigdy nie zobaczę jej uśmiechu, tych jebanych krótkich spodenek, już nigdy nie poleje nam wódki ani nie będzie żartowała z gównianych, dosłownie gównianych tematów.  Nie spojrzę na nią spod byka, a naprawdę bym chciała. Prosiłam ją – zaczynam łkać – prosiłam ją, kurwa, chwilę przed śmiercią, błagałam, żeby mnie nie zostawiła. Odeszła. Zostawiła mnie. Zostawiła mnie, zostawiła ciebie, zostawiła chłopaków. A to wszystko przez jebanego debila, który nie zostanie ukarany, bo jego ojciec jest wysoko postawionym człowiekiem. Już nigdy nie… - tym razem Tom mi przerywa.
- To może wpadniesz do nas? Tam gdzie zawsze, punkt szósta wieczorem – potrzebuję chwili, by przetworzyć informację.
- Przyjdę – mówię krótko i odchodzę, zostawiając go za sobą.



----
Przepraszam za długą przerwę, wracam do pisania. Czytasz=komentujesz!

5 komentarzy:

  1. Jak w naszym życiu można mieć dwie rożne emocje? Takie mam teraz jak zlosc i milosc. Nienawidze Cie za to, ze zostawilas bloga w takim momencie, kocham, ze wrocilas!! TO JEST KUR*A ZAJEB*STE!!!! PROSZE PISZ DALEJ KOCHAM TO AAAAAAAAAaa

    OdpowiedzUsuń
  2. Wróciłaś <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisałbym coś ale no nwm co, szczena opada, moja artystka

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże kocham twoje ff ��
    Tak się cieszę że wróciłaś!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawo ja, wreszcie się pojawiłam na tym blogu! Musiałam przetrawić wcześniejsze teksty, by zobrazować sytuację. Nie przeczę, twoja nieobecność troszkę trwała, ale moje serduszko się cieszy z powrotu i nowego rozdziału🤗 Ewidentnie chcę kolejnego rozdziału i rozwoju wydarzeń. Miałam nadzieję, że nie uśmiercisz Claire jednak stało się co się stało i teraz wyczekuje rozmowy głównej bohaterki z Shawnem. Kochane serduszko pewnie będzie chciało jakoś pocieszyć 😁 Ogólne to bardzo podoba mi się jak piszesz. Także następnego i pozdrawiam 😘
    Paolix

    OdpowiedzUsuń