Krople deszczu
raz po raz uderzają o posadzkę. Płaszcz coraz bardziej zaczyna przemakać. Każdy
mój nerw próbuje nie dopuścić uczucia zziębnięcia; skóra jest wilgotna i zimna.
Parasol został zniweczony – wiatr nie
pozostaje w tyle, pokazuje swój ogrom natury w najsmutniejszy dzień tego
roku. Moją jedyną towarzyszką jest
pustka w głowie. Pogrzeb odbywa się bardzo szybko, zaledwie kilka dni po
śmierci Claire. Przez ten czas nie kontaktowałam się z nikim, siedziałam
zamknięta w czterech ścianach, a jedzenie zostało przeze mnie, a raczej przez
mój organizm ograniczone do minimum. Nie potrafię tego zrozumieć. Pierwszego
dnia moje myśli wędrowały wszędzie, nie dopuszczałam do siebie wizji, że moja
przyjaciółka umarła. Nie za bardzo
pamiętam co się działo drugiego dnia. Wiem tylko, że emocje uderzyły we mnie ze
zdwojoną siłą; kojarzę, że to wtedy nabiłam sobie siniaki, wydaje mi się, że to
przez wpadanie w ściany. Kolejny dzień jest w mojej głowie wyraźniejszy –
wyciągnęłam nasze wspólne zdjęcia, włączyłam nasz ulubiony film i rozmawiałam z
nią. Była na moim łóżku. Śmiała się z moich min, komentowała mój strój, swoim
się zachwycała. Tego dnia mój telefon nie przestawał dzwonić. Nie była to
Claire, przecież siedziała ze mną w pokoju – nie odbierałam więc. Dobijanie do
drzwi także rzadko ustawało. To tata chciał ze mną spędzić ten trudny czas,
jednak wychodziłam tylko po to, by wziąć coś do jedzenia, które i tak leżało do
samego wieczora. Dopiero wtedy obraz Claire się rozmazał; poczułam wilczy głód,
nie miałam nic w ustach od trzech dób. Rzuciłam się na nie jak oszalała, jednak
zjadłam tylko kawałek jabłka i pół batona – więcej nie mogłam przełknąć.
Dzisiaj słucham przemowy najbliższych znajomych mojej przyjaciółki; nie stoję
razem z nimi. Nie jestem w stanie. Widzę ich zmęczony wzrok; oczy mają
przećpane, zgaduję, że przez ten czas, kiedy mnie z nimi nie było, nie
szczędzili sobie w narkotykach. Tom próbuje utrzymać ze mną kontakt wzrokowy,
jednak odwracam wzrok. Jedyne na co mam ochotę, to stanąć przy grobie i
powiedzieć im, żeby przestali pierdolić, bo nikt tak naprawdę nie znał tej
dziewczyny. Kurwa, nigdy się nie spodziewałam, że będę tak za nią tęsknić. Za
jej głupkowatymi komentarzami, dziecinną ekscytacją, ekstrawaganckim stylem,
rudymi włosami. Za jej małą dłonią, którą klepała mnie w tyłek. Za oczami,
które były bystre. Nie mogę powiedzieć, że ją znałam. Nie wiem, co się kryło
pod maską zabawnej, aczkolwiek niemądrej dziewczyny. Nie rozmawiałyśmy na takie
tematy. Po prostu byłyśmy. Nie była to przyjaźń doskonała. Nie wiedziała o
moich problemach, ani ja o jej. Łączyło nas zamiłowanie do ucieczki od
problemów w postaci imprez. Ale czy to ważne? To jedyna osoba, która w szczery
sposób wzbudzała we mnie sympatię. Chłopcy nie byli tacy jak ona, mimo że mieli
podobne wartości w życiu. To jednak jest… była dziewczyna. Bardziej mnie
rozumiała.
Marznę.
Ręce mi się trzęsą. Z trudem łapię oddech. Małymi krokami zbliżam się do grobu,
czekając aż wszyscy się rozejdą. Z torebki wyjmuję znicz i zapałki. Próbuję
rozpalić zapałkę. Uderzenie chłodu powoduje, że moje dłonie nie panują nad
drganiami. Opakowanie rozsypuje mi się po miejscu pochówku. Próbuję je
pozbierać; ręce są brudne od błota, które powstało wokół trumny. Psychiczny ból
jest tak silny, że aż zbija mnie z nóg. Nogawki moich spodni są jeszcze
bardziej przemoczone, niż przed momentem. Dławię się łzami; mróz przedziera
każdą moją komórkę, tnie je pod każdym kątem, dotkliwie raniąc wszystko, nawet
myśli. Wydaje mi się, że zostaje w takiej pozycji przez przynajmniej pół
godziny, jednakże mija może dopiero piąta minuta. Powoli, z bólem w oczach
podnoszę się. Stawiam znicz na marmurze. Rezygnuję z zapalenia go. Rzucam w
stronę grobu nasze wspólne zdjęcie. Zostaje ono szybko nasączone kroplami
deszczu, który zaczyna się robić coraz bardziej natrętny. Postać Claire i moja
zaczyna się zlewać w jedną wielką plamę.
***
Ławka
przede mną wydaje się być pusta, mimo że Tom się tam przesiadł. Nie rozmawiam z
nim już od ponad tygodnia, tak samo jak z resztą osób. Jedyne persony, z
którymi nawiązywałam jakąkolwiek interakcje, to mój ojciec i nauczyciel w
szkole. Shawn codziennie przyjeżdża pod mój dom, by mnie zawieźć do szkoły,
jednak nie skorzystałam z tej opcji. Chłopcy zrezygnowali z kontaktu ze mną już
pierwszego dnia po pogrzebie. Przez pewien czas nie pojawiałam się w szkole,
ale w końcu musiałam wrócić. Tom, zobaczywszy mnie w ławce, przewrócił oczami i
usiadł przede mną. Zabolało mnie to; wiedziałam jednak, że sama się na to
pisałam. Nie byłam dostępna w żaden sposób przez tyle dni, a przecież nie tylko
ja przeżywałam stratę Claire. Powinnam pozwolić Tomowi na zbliżenie się do
mnie, szczególnie, że to my w trójkę najbardziej się kolegowaliśmy. Nie
potrafiłam. Nie potrafię. Za dużo mnie kosztuje samo wspomnienie jej, a co
dopiero rozmowa na jej temat. Dziwnie o niej myśleć w czasie przeszłym; moje
myśli to kołtuny emocji. Nie mogę się od nich uwolnić. Prześladują mnie jak
cień, nie chcą ze mnie wyjść. Dni w szkole okazują się męczarnią, a czas po
niej jest jeszcze gorszy. Nie biegnę na metro prowadzące do domu Claire, tylko
wolnym, zmęczonym krokiem kieruję się w stronę autobusu, który ma mnie zawieźć
do apartamentowca. Nie pamiętam już smaku narkotyków. Nie wiem już jak to jest
napić się tak, by czuć się rozluźnioną i wolną od problemów. Każde po południe
po szkole wygląda tak samo – kładę się na łóżko, patrzę otępiałym wzrokiem na
sufit i… tyle. Czasem przestaję cokolwiek czuć. Czuję się pusta, tak jakby
nieobecna. Brak mi tchu. Bywa też tak, że moje myśli nie nadążają za sobą; rzeczywistość
miesza mi się z wyobraźnią. Trudno mi odróżnić to, co się dzieje w
rzeczywistości, a to, co jest tylko moim wytworem. Momentami widzę Claire w
szkole, w łazience, na moim łóżku, przy mojej toaletce. Przecieram oczy, a jej
postać znika. Ta strata wyryła na mnie okropne, głębokie rany, dotykające
kości, a nawet i przebijające je. Dzwonek przerywa rozmyślania. Automatycznie,
bez żadnych emocji na twarzy, tak jak robot, wrzucam książki do torebki i
wychodzę jako pierwsza z sali. Jednak dzisiaj jest inny dzień. Czuję dotyk na
ramieniu, więc obracam się. Widzę Toma.
- Cześć – chrząka i niepewnie drapie się po głowie – jak tam?
Prychając, kręcę głową i odchodzę. Tom ponownie kładzie mi rękę na ramieniu.
Zatrzymuję się.
- Słuchaj, naprawdę się o ciebie z chłopakami martwimy i….
- Tak? – przerywam mu. Mój głos brzmi okropnie; łamie mi
się, a przy okazji towarzyszy mi chrypka, spowodowana nierozmawianiem z ludźmi
przez długi czas – czuję się chujowo. Serce mi pęka, jak sobie myślę, że tu jej
nie ma. Kurwa, widzę ją wszędzie. Teraz widzę ją za tobą – mój głos
przepełniony jest żalem oraz rozpaczą, co powoduje, że Tom się krzywi –
uśmiecha się i podnosi kciuki do góry. Wystarczy, że mrugnę, a zniknie. Nie będzie
jej. Już nigdy nie zobaczę jej uśmiechu, tych jebanych krótkich spodenek, już
nigdy nie poleje nam wódki ani nie będzie żartowała z gównianych, dosłownie
gównianych tematów. Nie spojrzę na nią
spod byka, a naprawdę bym chciała. Prosiłam ją – zaczynam łkać – prosiłam ją, kurwa,
chwilę przed śmiercią, błagałam, żeby mnie nie zostawiła. Odeszła. Zostawiła mnie.
Zostawiła mnie, zostawiła ciebie, zostawiła chłopaków. A to wszystko przez
jebanego debila, który nie zostanie ukarany, bo jego ojciec jest wysoko
postawionym człowiekiem. Już nigdy nie… - tym razem Tom mi przerywa.
- To może wpadniesz do nas? Tam gdzie zawsze, punkt szósta
wieczorem – potrzebuję chwili, by przetworzyć informację.
- Przyjdę – mówię krótko i odchodzę, zostawiając go za sobą.
----
Przepraszam za długą przerwę, wracam do pisania. Czytasz=komentujesz!
Jak w naszym życiu można mieć dwie rożne emocje? Takie mam teraz jak zlosc i milosc. Nienawidze Cie za to, ze zostawilas bloga w takim momencie, kocham, ze wrocilas!! TO JEST KUR*A ZAJEB*STE!!!! PROSZE PISZ DALEJ KOCHAM TO AAAAAAAAAaa
OdpowiedzUsuńWróciłaś <3 <3
OdpowiedzUsuńNapisałbym coś ale no nwm co, szczena opada, moja artystka
OdpowiedzUsuńBoże kocham twoje ff ��
OdpowiedzUsuńTak się cieszę że wróciłaś!!!!!
Brawo ja, wreszcie się pojawiłam na tym blogu! Musiałam przetrawić wcześniejsze teksty, by zobrazować sytuację. Nie przeczę, twoja nieobecność troszkę trwała, ale moje serduszko się cieszy z powrotu i nowego rozdziału🤗 Ewidentnie chcę kolejnego rozdziału i rozwoju wydarzeń. Miałam nadzieję, że nie uśmiercisz Claire jednak stało się co się stało i teraz wyczekuje rozmowy głównej bohaterki z Shawnem. Kochane serduszko pewnie będzie chciało jakoś pocieszyć 😁 Ogólne to bardzo podoba mi się jak piszesz. Także następnego i pozdrawiam 😘
OdpowiedzUsuńPaolix